Lubitsch w MOK – jak komedia przebrała się za opór i rozbawiła widownię

Sala Miejskiego Ośrodka Kultury zapełniła się na wieczór filmowy, który zaciera granice między śmiechem a krytyką polityczną. Na pokazie DKF Offeliada publiczność śledziła intrygi, gag i satyrę, a rozmowa po seansie odsłoniła mniej znane wątki z życia reżysera. To był wieczór kina, które bawi i prowokuje jednocześnie.
- DKF Offeliada przypomina – komedia nie musi być lekka tylko dla rozrywki
- Historia Lubitscha i kino jako broń – opowieść zza kamery
DKF Offeliada przypomina – komedia nie musi być lekka tylko dla rozrywki
W trakcie pokazu zorganizowanego przez DKF Offeliada im. Andrzeja Ciążyńskiego w Miejskim Ośrodku Kultury widzowie obejrzeli film “Być albo nie być” w reżyserii Ernsta Lubitscha. Pokaz odbył się podczas prelekcji prowadzonej przez członka klubu, Pawła Bartkowiaka, który przybliżył publiczności koncepcję tzw. „Lubitsch touch” – specyficznego połączenia lekkiego dowcipu z ostrą satyrą.
W filmie komediowe wątki i romantyczne gagy splatają się z polityczną krytyką: główna bohaterka, aktorka Maria Tura (w tej roli Carole Lombard), porusza się między dwoma męskimi uczuciami, kierując fabułą z własnej pozycji siły, a konflikty między rywalami przybierają formę groteskowych potyczek. Równolegle do osobistych perypetii ukazana jest odwaga teatralnego zespołu, który – mimo okupacji – realizuje satyryczne ataki na nazistowski reżim. Publiczność zwróciła uwagę także na filmowe detale pokazujące amerykańską wersję Warszawy , gdzie obok polskich afiszów pojawiają się angielskie napisy.
Historia Lubitscha i kino jako broń – opowieść zza kamery
Na prelekcji przypomniano, że Ernst Lubitsch był reżyserem pochodzenia niemieckiego, który kontynuował karierę w Hollywood nie tyle z powodu ucieczki przed wojną, ile z racji rosnącej popularności i zawodowych możliwości. Zanim zajął się filmem, występował na scenie w zespole Maxa Reinhardta, co wpłynęło na jego wyczucie rytmu i styl pracy. W ciągu lat 1914–1945 wyreżyserował około 75 filmów, a jego dorobek został uhonorowany m.in. honorowym Oscarem. Dzięki emigracji mógł nakręcić antywojenny obraz już w czasie konfliktu, wykorzystując formę komedii do demaskowania mechanizmów władzy i absurdu okupacji.
Wieczór zakończył się rozmową widzów z prelegentem – dyskusja dotyczyła nie tylko zabiegów formalnych w filmie, ale też tego, jak klasyczne kino potrafi przenikać współczesne odczytania historii.
Dla mieszkańców takie spotkania to coś więcej niż seans – to sposób na spotkanie z kulturą, która wywołuje refleksję i rozmowę. Regularne pokazy DKF-u w Miejskim Ośrodku Kultury przypominają, że kino klasyczne wciąż potrafi zaangażować, edukować i integrować osoby o różnych zainteresowaniach – od miłośników historii filmowej po tych, którzy przychodzą dla czystej rozrywki. Jeśli ktoś szuka wydarzeń łączących dobrą zabawę z kontekstem historycznym i intelektualną prowokacją, tego typu przeglądy pozostają wartym uwagi miejscem w kalendarzu kulturalnym.
na podstawie: Urząd Miejski w Gnieźnie.
Autor: krystian

